Zakładki:
Czarna skrzynka
Linki
Z pasją...
|
czwartek, 09 lutego 2012
było sobie kino...
i
był sobie zamek...
by
był sobie most...
ł
środa, 30 listopada 2011
10 tydzień
Mały człowiek...jeszcze nie wie...jeszcze nie czuje. Jeszcze niemama... wie i czuje.. to bedzie najważniejszy człowiek w jej świecie.

niedziela, 30 października 2011
29.10.11
O godzinie 16:30 - nastąpiło logowanie do systemu na hasło ŻONA !!!!!
wtorek, 25 maja 2010
...
marzyło mi się kiedyś - poczuć pod soba prędkość odbijającej się łodzi po tafli wody. udało się... wiatr we włosach, łza w oku, bryza na twarzy, wolność... po prostu przestrzeń bez granic. mogłabym każdego dnia przebywac droge do pracy w ten sposób. wrażenie nie do opisania, nie oddam tych doznań żadnymi słowami. nie ma słów które mają moc odzwierciedlenia radości ze ziszczonych marzeń.
czwartek, 24 grudnia 2009
leairtas
W chwili kiedy pojęła, że wszystko na nowo zaczęło się dokładnie rok temu, była już senna, zbyt senna by pobiec po paczkę smukłych używek, które zaspokajają głód...myśli, spojrzeń, czucia. Zadziwiające, wręcz niepojęte... zaczyna odczuwać coś o charakterze żalu, zadaje sobie pytanie przed czym sie chował, kiedy przyszedł do niej? Czyich ramion unikał, od jakiej bliskości uciekał...czy uciekł? Czy tylko bezpiecznie się oddalił...przez moment myslala nawet, że będzie potrafił wirtualnie być przy niej przez krótką chwilę. Ten jeden przeklęty moment, kiedy potrzebowała jedynie kilku banalnych słów...pomyliła intencje, pomyliła osoby, pomyliła role. Myślała naiwnie, że może oczekiwać tego samego co sama ofiarowała.
niedziela, 01 listopada 2009
ostatecznie - przesiadłam sie z rozmiaru 44 na 38 ;-)... z audi na forda, z coli na ogrody herbaciane. Wieczory spedzam z zawsze ciepłym, czasem futrzanym towarzystwem, Nicolette i "powitaniem z Afryka".
wtorek, 27 października 2009
Zatrzymałam się na chwilę nad pędem kotłujących się myśli. Kilka rzeczy nabrało rozpedu, część dojrzało , część okazała atawistyczna. Kontroluję kilka torów, jakimi biegną zdarzenia, ścigają się zaciekle. Doceniono mnie chyba - choć czasem zastanawiam sie czy nie ukarano, czyniąc zarzadzającą zasobem ludzkim, cieszy mnie że skromnym. Mam swoje małe ZOO, jakie należy wychować uksztaltować obetrzeć ślinkę i podetrzeć brudną od złudzeń dupę. Nie ukrywam, szanuję twarde zady -tylko takie mi imponują. Z takimi zadami jestem w stanie współpracować płodnie i zbierać pachnące laury.Wszystko czasem wygląda tak jakby gówno pierdolnęło w wentylator. Ale ogarniam. Uczę się odporności na inteligenckie ćwiercmózgowia. Czasem okazuje się, że to największe ma się tuż za soba: nicnieporadzące nicniemogące starajacesiąprzecieą - papki słów jak rzadkie odchody. Łatwo się nimi pobrudzić, z tą samą łatwością strzepnąć z trzewików. Czasem okazuje się, że te najbardziej rozmemlane przedstawiają jakieą idealistyczne bełkoty, podchodzące pod boziokatolickie zdewociale ZOO. Zniesmacza mnie to, że na jednej z ulic Wrocławia wciąż je się rękoma, używa naftaliny, wygnaita kolana na grochu, je "zupę" w postaci marchewki utopionej w wodzie i czyni samosądy nad " tymi złymi" co to zażywają tablety anty, nie prują co niedzielę do kościółka i żyja po swojemu - współżyją cogorsza. Ilekroć coś takiego oglądam, nie mogę wyjść z podziwu nad tym, jak bardzo ograniczonym mozża dziś być, jak bardzo przypominać dzikie nieokiełznane zwierzątko, wydające pseudoideologiczny bezsensowny fetor. A skoro już należę do antyfrontu, z dziką radością napędzam spiralę malowania barw wojennych, niegrzeczności i rozpusty. Zanoszę się wewnątrz szyderczym śmiechem. Wiem już co mnie "rozpuszcza" - boziokatolicki bezmyślny fanatyzm religijny...
|